„Czasami wołam w niebo” – opowieść o miłości silniejszej niż rak

„Czasami wołam w niebo” to zapis historii, która toczyła się przez niespełna rok. Bardziej niż o nowotworze opowiada jednak o miłości.
Pierwszy raz przeczytałam „Czasami wołam w niebo” wkrótce po wydaniu, w okolicy 2002- 2004 roku. Książka już wtedy poruszyła mnie do głębi. Dziś, ponad dekadę później, jestem starsza, bogatsza w różne doświadczenia i ciągle niezwykle poruszona tą historią. Ktoś może zapytać jednak, dlaczego polecamy książkę, która na pierwszy rzut oka nie kończy się dobrze.
Powodów jest kilka. Po pierwsze dobre zakończenie jest kwestą względną. Czy uwolnienie od bólu jest złe? Czy ulga, jaką odczuwają bliscy, kiedy osoba, którą kochają przestaje cierpieć jest niedobra? To ciągle wstydliwy temat, dlatego dobrze, że są pozycje, które poruszają go otwarcie, a jednocześnie nienachalnie. Coraz więcej historii ma szczęśliwe zakończenie, ale momenty trudne zdarzają się każdemu. Powinniśmy wiedzieć, że chwile słabości nie są niczym złym.
„Czasami wołam w niebo” może pomóc czytelnikowi w uporaniu się z własnymi emocjami, pozwoleniu sobie na strach, rozpacz i łzy. One są obecne w życiu pacjentów z rakiem i ich bliskich, są też na kartach książki. Dużo łatwiej jest nabrać dystansu do wydarzeń, kiedy patrzymy na innych, nie na siebie.

Kolejny powód jest taki, że kobiety ciągle za późno trafiają do lekarzy, miesiącami ignorują ból, a w zaciszu gabinetów często natrafiają na mur obojętności: pani jest kobietą, musi poboleć. Otóż nie musi. Ból jest sygnałem, że w naszym organizmie dzieje się coś niepokojącego i mamy prawo, a wręcz obowiązek, zażądać stosownych badań. Ta historia to przypomnienie, że powinniśmy słuchać tego, co mówi nam organizm. Pokazuje, jak wiele możemy stracić.

Tamara Zwierzyńska- Matzke zmarła 2 grudnia 2000 roku. Lektura pozwala dostrzec, jak wielki postęp od tego czasu się dokonał, zarówno w świecie medycyny, jak i świadomości ludzi. Nadal jest jednak dużo do zrobienia i warto o tym pamiętać.
Inny powód jest taki, że to po prostu piękna i niezwykle poruszająca historia o miłości, takiej, jaką przeżyć chciałby każdy z nas. Ta miłość porusza bardziej niż rak, wydziera się z kart książki, jest przejmująca i wszechobecna. Nawet kiedy Tamara odchodzi, wielkie uczucie pomaga jej mężowi uporać się ze startą. Ulgę w cierpieniu przynosi mu to, że ona już się nie męczy.
Dzięki uprzejmości Svena Metzke, męża Tamary Zwierzyńskiej- Matzke, obszerne fragmenty książki mogliśmy zaprezentować na antenie Radia ON.
„Czasami wołam w niebo”
Tamara Zwierzyńska- Matzke, Sven Matzke
Wydawnictwo W.A.B. 2002