„Droga do marynarza” – historia wiary i siły

Choroba, strach, ból i okaleczenie. Nawet nie chcemy myśleć o takich rzeczach. Kiedy przychodzą, stanowią próbę siły zarówno dla nas, jak i dla naszego otoczenia.  „Droga do marynarza. Prawdziwa historia” Kariny Kończewskiej pokazuje, że można z niej wyjść zwycięsko.

Ta opowieść rozpoczyna się w 1994 roku, kiedy autorka ma 13 lat, a kontuzja doznana podczas gry w koszykówkę okazuje się początkiem walki o zdrowie i życie. Ponad 30 operacji, realna groźba amputacji, śmierć kliniczna, to zaledwie ułamek tego, co następne lata przyniosły nastolatce. To sytuacje graniczne, jednak czytelnikowi dużo trudnej zmierzyć się z tym, że podczas leczenia Karina często spotykała się z obojętnością i lekceważeniem ze strony lekarzy, którzy nie potrafili unieść ciężaru własnych błędów i chociażby przeprosić. Ujmuje postawa dziewczyny, która przez wszystkie lata walczy i nie traci nadziei.

Spotyka ją za to największa nagroda – znajduje miłość swojego życia. Z książki losy tej historii poznajemy do 2014 roku. Ci, którzy śledzą fanpage autorki na Facebooku „Taka ja marynarza” wiedzą, że dziś jest szczęśliwą żoną i mamą. Drogę, jaką przeszła poznacie sięgając po „Drogę do marynarza”. Warto ją przeczytać, żeby zarazić się od autorki optymizmem, doceniać rzeczy i sprawy, które na co dzień nam umykają. To fragment jednej z recenzji, autorstwa Aleksandry:

„Twoją książkę polecam każdemu, kto narzeka na trudy dnia codziennego. To chyba nasza polska „choroba” – narzekanie na wszystko. Twoja prawdziwa historia pełna bólu i cierpienia, wieloletnia walka młodej dziewczyny z rakiem… na szczęście zakończona happy endem… To trzeba przeczytać by sobie uświadomić jakie mamy szczęście, że wstajemy każdego dnia, że jesteśmy zdrowi, możemy chodzić i robić co nam się tylko podoba. Często nie doceniamy tego co mamy. Książka ta pozwala otworzyć oczy i dostrzec drobne przyjemności, drobne szczęścia – bo tak naprawdę życie składa się z takich drobnych przyjemności, radości…

To fragment jednej z ostatnich recenzji, które autorka publikuje na swoim fanpage’u. Jest ich wiele. Czytelnicy są pełni uznania dla jej siły, wiary i determinacji. Większość z nich podkreśla, że nie mogli oderwać się od lektury, powtarza się zdanie „przeczytałam jednym tchem”. Niektórzy nawet rezygnują z obiadu na rzecz lektury, co zważywszy na to, jak bardzo Polacy lubią jeść powinno być najlepszą rekomendacją 😉

Książka nie jest długa, niewiele ponad 100 stron tekstu, kilka następnych ze zdjęciami, które ukazują przełomowe momenty tej historii. Opowieść jest bardzo emocjonalna, czytelnik szybko się w nią wczuwa, czasami wręcz do bólu. To nie jest wydawnictwo ugładzone przez profesjonalnego redaktora, który celowo podkręca historię. Czytelnicy płaczą, denerwują się, wzruszają, potem cieszą, a to wszystko jest autentyczne, a nie osiągnięte za sprawą marketingowych sztuczek.

Gdybyśmy mieli podać najmocniejszą stronę tej książki, to właśnie ta niewymuszona prostota i autentyczność stanowią jej siłę. Kolejne wpisy ze strony pokazują że nie jesteśmy odosobnieni w tym odczuciu: „(…) wzmocniłaś moją wiarę w siłę jaką posiada człowiek, więc i ja posiadam…Książka oczywiście powędrowała dalej by oddać swoją moc innym… Ewa”

Karina Kończewska książkę wydała samodzielnie. Czas pokazał, że była to dobra decyzja, w tym roku ukaże się po raz kolejny, po raz pierwszy nakładem złożonego przez nią wydawnictwa „Navy Family”. Radio ON oraz Fundacja PoCANCERowani są jednymi z patronów wydawnictwa. Dziękujemy Karinie za to wyróżnienie i życzymy spełnienia kolejnych marzeń. Wpisujemy książkę na listę lektur obowiązkowych dla każdego Pocancerowanego.

Książkę Kariny czytaliśmy także na naszej antenie. Na stronie znajdziecie również zapis audio rozmowy z autorką.

”Droga do marynarza. Prawdziwa historia”
Karina Kończewska
Wydawnictwo:  Navy Family
Rok: 2016
Wydanie II